O mnie

Moje zdjęcie
Wciąż ciekawa świata. Choć oswojona, lubię uciekać do swojej krainy. Pozornie zawieszona 4cm ponad chodnikami, a jednak bardzo mocno stąpająca po ziemi... Szukam swojego miejsca na ziemi mając przy sobie to, co najcenniejsze...

sobota, 12 maja 2012

Znów przyszedł maj....

        Choć dziś pogoda pozostawia dużo do życzenia, warto wrócić pamięcią do spacerków, a okiem do zdjęć z tych ciaplutkich i słonecznych dni :)

Istne szaleństwo jeśli chodzi o barwy i kolory :) Spacerek w taki dzień to najlepsze co może się przydarzyć . Akumulatory ładują się na takie dni jak dzisiejszy :)
A po spacerku... Chwila relaksu... Bardzo malutka kawunia... I oczywiście bzy, które wraz z majem widać wszędzie  ;)
I tak minęło mi kilka ostatnich dni a dziś czas na pracę... Pomijając już oczywiście porządki sobotnie... duuużo pracy pracy przede mną, ale ta którą planuję jest stanowczo przyjemna :) 

Pozdrawiam wiosennie!!!

wtorek, 8 maja 2012

Zaginęłam, ale już.... jesteśmy

      Oj długo mnie tu nie było i to nie tylko w roli "pisarki" ale również jako cichego obserwatora :) Brak weny do pisania i robienia czegokolwiek skutecznie odciągną mnie od komputera...  Oddałam się w całości czytaniu, czytaniu i jeszcze raz czytaniu... No i w momentach, kiedy udawało mi się nie zasypiać, a było to możliwe nawet na siedząco, upływały  mi te trzy  miesiące... No jeszcze z przerwami na wyjścia do pracy... ale teraz już siedzę w domku z dziciakiem nr 1 i oczekujemy na... dzieciaka nr 2 :) :)  Na razie Lenka szczęśliwa, ma tylko zastrzeżenie, musi być siostrzyczka... Za tydzień wszystko się okaże... W razie czego mamy czas do października aby przekonać Ją, że posiadanie braciszka też ma swoje zalety.
      Pogoda na dworze piękna więc korzystamy z niej jak najwięcej i powolutku zabieram się do realizacji nowych pomysłów... a inspiracji... MASA OGROMNA... Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy mimo wszystko tu zaglądają i obiecuję, że teraz już będzie po co.... :)

czwartek, 9 lutego 2012

Bliżej wiosny...

Zima w tym roku odrobinę nam zwariowała.... Wtedy kiedy była wyczekiwana nie przyszła, a teraz kiedy to już marzą się cieplejsze temperatury ona mrozi niemiłosiernie i do kompletu mamy spodziewać się śnieżyc prawdziwych.... 
 






Całe szczęście, że można poprawiać sobie nastój patrzeć na zieleń... Tę w domu naturalnie, bo za oknami jeszcze trzeba poczekać... 
Kwiaty powolutku zaczynają wypuszczać pączki i juz nie mogę się doczekać kiedy zakwitną i dom wypełni się ich cudnym zapachem...






Ale przez tą pogodę i rośliny straciły orientację....




Tak, tak to "kaktus bożonarodzeniowy" ... Szykuje się do kwitnienia w najlepsze :) Nie powiem, bo oko cieszy, kolorki ma przecudne.... Ale w lutym?! Co prawda w okolicach świąt też kwitł i wynika z tego, że odrobinę się zapętlił...



Taki oto wpis "botaniczny" mi wyszedł.... Jedyne czym mogę się pochwalić to doniczka.... Cóż... wena zapadła w sen zimowy.... 
Byle do wiosny!!!!! 
Pozdrawiam!!!

wtorek, 31 stycznia 2012

Love at home... Naprawiam błąd!



Tak, tak... Troszku się zgapiłam i nie wstawiłam linku do tej cudnej grafiki.
Przepraszam i już się poprawiam :) !
Życzę oczywiście  udanej współpracy :)
Love at home


poniedziałek, 30 stycznia 2012

Love at home.....

   Wpadam tak na chwilkę malutką, aby "pochwalić się małymi wytworkami, które udał mi się stworzyć w ostatnim czasie... Nie ma tego dużo, ale to z przyczyny bardzo prostej, rozpoczymnam kilka projektów jednocześnie, część z nich odkładam "na potem" bo aktualnie wena idzie w zupełnie innym kierunku, a to znów czasu brakło, a to koncepcja się zmieniła i trzeba zaopatrzyć się w nowe materiały... A do tego wszystkiego, umarła moja drukarka :( co wprawiło mnie "bladą" rozpacz... A tyle pomysłów transferowych... No nic, czekam na jej, drukarki, reanimację....








Wygrzebałam jeszcze z jakichś zamierzchłych czasów grafikę wydrukowaną na serwetce i po kilku minutach wpatrywania się w nią... Postanowiłam, że należy ją... rozczłonkować :)
      Jeden członek :) Powędrował na pomalowaną i poprzecieraną doniczuszkę, która obecnie służy jako świecznik... I choć to moja pierwsza przecierka, jestem nią wprost zachwycona....
       Resztą członków :) pochwalę się w przyszłości, man nadzieję, że niezbyt odległej, bo one również znalazły miejsce w mojej krainie :)

     Drugim przedmiotem, którym chciałam się pochwalić jest urocza grafika, którą znalazłam na jakimś amerykańskim, chyba, blogu.... A, że idealnie pasuje do reszty dekoracji, po prostu musiałam ją mieć. Wyszperałam czarną rameczkę i oto jest i cieszy oko :)
          Niedzielę za to spędziłam nie tylko z czernią i bielą. Pojawił się róż :)

Na zakończenie dziękuję Wszystkim którzy zostawiają tutaj ślad po sobie, w postaci komentarzy i dołączają do grupy obserwujących :) Jesteście cudowni. Troszkę oczywiście łechtacie moją próżność, ale w końcu w każdym z nas jest jej odrobina :) 
Pozdrawiam cieplutko!!!!

czwartek, 19 stycznia 2012

Pierwszy raz....

Niekoniecznie udany :/ Ale na pewno nie zniechęcający... Mam tyle pomysłów i na pewno z nich nie zrezygnuję. Trzeba tylko popracować nad techniką...  

 

 
Pomysł znalazłam u  Anitki nudzącej się .
 I zapragnęłam wydrukować kilka własnych etykiet, niestety okazało się, że mimo ogromnego zapału nie wyszło tak jak planowałam... Gdzieniegdzie tusz się jednak porozmazywał :( Widocznie ilość lakieru do włosów (a to już rada od Bree )  była niewystarczająca, choć sądząc po jego stężeniu w powietrzu łazienkowym ciężko w to uwierzyć.
  No nic pozostaje zakasać rękawy, zamontować na twarz maskę gazową :) DZiałać i czekać na lepsze rezultaty :)
        Pozdrawiam cieplutko!!!

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Bye Bye Christmas...

        Wiele z Was, usunęło już wszelkie ozdoby świąteczne, pochowało bombeczki  i dzwoneczki w najciemniejsze kąty szaf i zaczęło nowy rozdział w swoich krainach... Tak też jest i u mnie. Świąt już wystarczy... oczywiście tylko na 12 miesięcy (nie całych już nawet :)) żegnam się z nimi, ale teraz czas na NOWE!!!
      Za oknem cały czas jesiennie i coraz bardziej szaro buro, ale głowa pełna pomysłów więc czasu na "jesienną depresję" brak...  Doszłam z resztą ostatnio do wniosku, że muszę zaopatrzyć się w ogromnie grubaśny zeszyt i niewyczerpalny długopis i zestaw ten mieć zawsze przy sobie. Wszak nie znam dnia ani godziny, kiedy nagła myśl porazi mnie do tego stopnia, że nie będę w stanie zająć się czymkolwiek innym... A tak zupełnie poważnie mówiąc... Potrzebuję uporządkować swój bałagan w głowie, wyznaczyć sobie cele priorytetowe i powolutku zmierzać w ich kierunku... Wpadam na coraz to nowsze pomysły, zaczyman robić kilka rzeczy na raz, a mąż zaczyna potykać się o moje szpargały, które znajdują się już wszędzie...To nie jest dobre dla Naszego pożycia :)
           Mimo wszystko moje ostatnie wytworki nieco romantyzmu w sobie mają....
Nowa podusia.... Zupełnie prosta i delikatna.... 
A do niej dwa gadżety, które miejsce znalazły w łazience.....


       

Woreczek na mydełka....

I pachnące serduszko...