Wpadam tak na chwilkę malutką, aby "pochwalić się małymi wytworkami, które udał mi się stworzyć w ostatnim czasie... Nie ma tego dużo, ale to z przyczyny bardzo prostej, rozpoczymnam kilka projektów jednocześnie, część z nich odkładam "na potem" bo aktualnie wena idzie w zupełnie innym kierunku, a to znów czasu brakło, a to koncepcja się zmieniła i trzeba zaopatrzyć się w nowe materiały... A do tego wszystkiego, umarła moja drukarka :( co wprawiło mnie "bladą" rozpacz... A tyle pomysłów transferowych... No nic, czekam na jej, drukarki, reanimację....
Wygrzebałam jeszcze z jakichś zamierzchłych czasów grafikę wydrukowaną na serwetce i po kilku minutach wpatrywania się w nią... Postanowiłam, że należy ją... rozczłonkować :)
Jeden członek :) Powędrował na pomalowaną i poprzecieraną doniczuszkę, która obecnie służy jako świecznik... I choć to moja pierwsza przecierka, jestem nią wprost zachwycona....
Resztą członków :) pochwalę się w przyszłości, man nadzieję, że niezbyt odległej, bo one również znalazły miejsce w mojej krainie :)
Drugim przedmiotem, którym chciałam się pochwalić jest urocza grafika, którą znalazłam na jakimś amerykańskim, chyba, blogu.... A, że idealnie pasuje do reszty dekoracji, po prostu musiałam ją mieć. Wyszperałam czarną rameczkę i oto jest i cieszy oko :)
Niedzielę za to spędziłam nie tylko z czernią i bielą. Pojawił się róż :)
Na zakończenie dziękuję Wszystkim którzy zostawiają tutaj ślad po sobie, w postaci komentarzy i dołączają do grupy obserwujących :) Jesteście cudowni. Troszkę oczywiście łechtacie moją próżność, ale w końcu w każdym z nas jest jej odrobina :)
Pozdrawiam cieplutko!!!!